poniedziałek, 24 marca 2014

Pierwsze wrażenie - Infamous: Second Son Play Station 4 + kolejne screeny

Poprzednie 2 części serii Infamous nie przypadły mi zbytnio do gustu. Były swego czasu jednak dla mnie totalną nowością. Miotanie prądem i skakanie po budynkach. Przypominały mi dwie części Prototype. Nie sądziłam, że trzecia część, o podtytule Second Son zdoła mnie przyciągnąć na dłużej niż przysłowiowe 15 minut. 
Za sprawą czego gra mnie przyciągnęła? Za sprawą grafiki, muzyki, swobody poruszania się postaci i jej ładnego wyglądu, przejrzystego gps-a, swobody wyboru misji, odkrywania tajemnic, możliwości grania w łatwym trybie od początku rozgrywki, stylu walki - kolorowe lasery i łańcuch, który momentami przypomina miecz. 

Historia jednak może wydać się powtarzalna... dilerzy narkotykowi, temat rzeka. Ale przejść się tej gry w 3 godziny nie da. Jest tyle do roboty jak w GTA czy Red Dead Redemption.  

Co, oprócz pokonywania wrogów - dilerów i strażników robimy? Uganiamy się za różowo-włosą laserową panienką, wymieniamy konwersacje ze starszym bratem, pokonujemy bossów i sub-bossów (większych strażników), wykrywamy ukryte kamery i śledzimy tajnych agentów pozostając niezauważonym. Generalnie przemieszczamy się po ogromnym mieście i szukamy zwad, likwidujemy demonstrantów czy przydrożnego grajka i decydujemy czy chcemy być dobrzy czy źli. Moja postać sprzedała duszę diabłu i zabija kogo napotka

Ujęło mnie w tej grze również to, że "spadając" z dużego budynku czuję wolność, w każdej chwili mogę wzbić się lekko do góry i przeskoczyć na drugi budynek. Bez dużego tv to uczucie byłoby dla mnie nieznane. 

Apropo sub-bossów, jednego z nich trzeba pokonać niemal na samym początku. Gościu pruje z (chyba) gatling guna ile wlezie. Najłatwiejszym sposobem rozwalenia go a jednocześnie słabym jego punktem lub niedoskonałością gry a może jednak celowym założeniem twórców jest możliwość wspięcia się na budynek i załatwienia go z góry. Starcie w cztery oczy jest niemalże niemożliwe, on jest niepowstrzymany!
Gra daje mi dużo radości i nie chodzi mi o to, że wydając niemalże 250zł ciężko uciułane w dniu premiery cieszę się na siłę. Jest dużo akcji, jest chwila spokoju, jest czas na zastanowienie się "co dalej" albo tego czasu nie ma. Jest pewna chemia między Delsinem (głównym bohaterem) a panieną, jest humor i sarkazm. Póki co gram dalej, generalnie po 3-4 godziny dziennie. Na spokojnie, jak zawsze zaglądam w każdy kąt. Trudno na chwilę obecną mi powiedzieć, czy zagrałabym ponownie. Pewnie tak, chociaż dla samego "latania w przestworzach". 

Zrobiłam jeszcze kilka screenów aparatem, zatem zobaczcie.





2 komentarze:

  1. Ładnie opisane pierwsze wrażenia :) Ja poprzednich części nie widziałem z racji tego że byłem posiadaczem Xboxa 360. Jak tylko ogram porządnie Diablo III: Reaper of Souls to Infamous wyląduje w napędzie mojej konsoli. A jak grafika w porównaniu do innych tytułów? Widać, że to w końcu next-gen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Choć o grach wolę mówić w cztery oczy...
      Graficznie jest naprawdę bardzo dobrze. Choć lepiej prezentują się ubrania, deszcz, budynki niż twarze - tutaj wg. mnie prym wciąż wiedzie Beyond czy nawet poczciwy Heavy Rain. Zaznaczam, że nie jest jeszcze prawdziwa moc next-genów. Lepiej ukazano ową moc w trailerze Asasina Unity. Lepiej będzie chociażby w Watch_Dogs moim zdaniem. Poczekamy, zobaczymy. Dla zupełnego laika konsolowego - grafa w Infamous będzie "wymiatać". Niemniej jednak oko cieszy i to bardzo.

      Usuń