środa, 25 stycznia 2017

Resident Evil 7 Biohazard pierwsze wrażenie

Pamiętam moją reakcję na pierwszy gameplay Resident Evil 7 Biohazard - z pierwszej osoby to masakra, nie przyzwyczaję się, nie będzie klimatu, dlaczego Capcom słucha się młodzianów zamiast zaspokoić gusta  wytrawnych graczy, to nie będzie już Resident jaki był kiedyś. 



Nadszedł ten dzień -24.01.2017r. - kupiłam. 259,99zł - niemal tydzień muszę pracować na taką kwotę, ale póki stara nie jestem - warto zaszaleć. Kiedy to piszę, przy grze spędziłam prawie cztery godziny, zdobyłam kilka pucharków i pozamiatałam kilka potworów. Nie chcę oczywiście zdradzać fabuły, bo ona się sama rozwija wraz z upływem czasu, ale powiem Wam, że ani nie było na starcie zatrważająco wypowiedzianego tytułu gry (tak jak chociażby w RE Dead Aim)  REEESSSIDENT EVILLLL 7 ani filmiku w hollywoodzkim stylu, od razu zaczyna się rozgrywka po starcie i krótkim pokazaniu kogo szukamy (mamy wybór poziomu łatwy i normalny). I tu przypomina mi się RE4. Tam była jesień, w RE7 koniec lata, lasek, wysiadamy z auta i musimy dojść do budynku wyglądającego na opuszczony, spotykamy brodacza - pana domu - tam z widłami a tu z łopatą... 

Dalej zwiedzamy pensjonat, gramy "będąc w filmiku na kasecie video", ukrywamy się przed złośliwą ciotką Marguerite, zbieramy monety i zestrzelamy figurki baseballisty, co by zdobyć trofea, szukamy metalowych głów zwierząt - części, aby otworzyć tajne drzwi, szukany specjalnych kluczy do specjalnych drzwi, np. ze znakiem skorpiona (tu wspominam RE Code Veronica i specjalny klucz-ważka), ponadto musimy znaleźć zepsutą broń - shotgun, by podmienić wiszącą w specjalnym pokoju (jak w RE jedynce). Capcom wspomina także bohaterkę RE Outbreak - dziennikarkę Alyssę Ashcroft. Odnajdujemy gazety, w jednej możemy przeczytać jej artykuł z 2016 roku apropo zaginięć ludzi. Na ścianach pensjonatu widnieją obrazy - jeden z nich przedstawia góry Arklay (znane z RE 1). Co jeszcze odkryję? Co jeszcze się wydarzy? 

Tak mało wiemy o głównej postaci. Wiem, że nazywa się Ethan, nie wiem jak wygląda. A więc pod tym względem RE7 powraca do korzeni, jest strasznie, są niespodziewane momenty, graficznie ładnie wygląda, błędów póki co nie zauważyłam, wrażenie robi naprawdę pozytywne, kojarzy się z filmami typu Wzgórza mają oczy, duchów jak na razie nie ma. I uwaga, nie ma po wciśnięciu X żadnego tekstu jak się podchodzi do wybranego miejsca, które nie wpływa na grę, typu "tędy nie przejdę, droga zamknięta" albo "te drzwi są zablokowane". 

Przyczepię się jedynie i ponownie do tematu sterowania z pierwszej osoby. Sterowanie owszem, jest łatwe, nie ma wielkiej filozofii, szybkość kamery można dopasować do swoich wymogów, można biec, jest szybki obrót by zobaczyć co jest za postacią, ale ale, no właśnie ale, nie ma  żadnej więzi między nim a mną. Przez to mi również trudno wczuć się w niego a tym samym trudno mi jakby tam być. Wiecie to są moje dywagacje, chyba nigdy nie wczuję się na 100% w fpp, bo nie widzę reakcji bohatera. Żałuję i powtórzę, że nie ma wyboru widoku jak w Falloucie na ps4. 

Ogólnie pierwsze wrażenie pozytywne. Negatywnie nastawieni czepną się, że gra jest liniowa i zbyt mało zabijania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz